Dlaczego windsurfing?
Nie jestem osobą szczególnie wysportowaną. Z natury należę również do tych strachliwych, więc można stwierdzić, że taka dyscyplina jak windsurfing na pewno nie jest dla mnie. Jednak pewnego razu spróbowałam – nawet mi się spodobało – i od kilku lat przez tydzień w roku walczę ze sobą oraz z moim wyjątkowo opornym żaglem.
Chodzę na te zajęcia nie tylko w celach rekreacyjnych. Robię to, by regularnie przypominać sobie, jak trudne jest nauczenie się czegoś, co wymaga regularnego i częstego treningu. Gdy próbuję przełamać strach przed mocnym wiatrem i niepogodą, od razu mam w głowie moich uczniów, dla których tak przerażającą rzeczą jest mówienie w języku obcym. Gdy zniechęcam się do pływania, bo to „jak zwykle mi nie wychodzi” za chwilę karcę się słowami „a jakbyś zareagowała gdybyś usłyszała takie słowa od swojego ucznia? Jak możesz ich motywować, gdy sama chcesz się poddać?”.
Z tej sytuacji można wyciągnąć jeden wniosek (piszę to do wszystkich uczących się): nie jest to tak, że my, lektorzy, jesteśmy ponadprzeciętnymi, językowymi geniuszami. Nie jesteśmy niewyczerpanym zasobem motywacji i energii. Każdy z nas przeszedł ciężką drogę by nauczyć się języka. Nie mamy „szczęścia” – mamy w sobie samozaparcie i chęć poszerzania swoich horyzontów. I co najważniejsze – nie zawsze w siebie wierzymy, ale Wy również pomagacie nam uwierzyć we własne możliwości.
Wiara w osiągnięcie celu
Niesamowicie istotna jest wiara w to, że na pewno któregoś dnia osiągniecie swój cel. Jako lektorka języka angielskiego stwierdzam, że sport i język obcy mają ze sobą wiele wspólnego. Droga do celu jest trudna, żmudna i uciążliwa, na której pojawia się strach i niechęć, ale za to efekty z dnia na dzień są coraz bardziej wymierne, co daje nam radość i satysfakcję. Dlatego chciałabym przekazać Wam jedno – zdajemy sobie sprawę z tego, że przygoda z językiem obcym nie jest łatwa, wiemy ile trzeba z siebie dać, by osiągnąć sukces. A przede wszystkim rozumiemy, jakie męczące, ale też ekscytujące jest przeżycie jednej godziny zajęć, zarówno na angielskim, czy na wodzie.
Na sam koniec – życzę powodzenia wszystkim uczącym się języka, a tym, którzy jeszcze tego nie robią – gorąco polecam aby zaczęli. Po co? Powodów jest wiele, mogę zacząć je wymieniać, ale jestem pewna, że Wam też już jakiś przyszedł do głowy. A to już wystarczy, żeby zacząć mówić po angielsku. ☺
Zuzanna, lektorka z Talkersów
Poznaj naszych specjalistów i specjalistki od motywacji, dzięki którym uwierzysz w swoje siły 😀

Shaun

Evelyn





































































