Dlaczego co roku chodzę na lekcje z windsurfingu? (historia Zuzanny)

Nie jestem osobą szczególnie wysportowaną. Z natury należę również do tych strachliwych, więc można stwierdzić, że taka dyscyplina jak windsurfing na pewno nie jest dla mnie. Jednak pewnego razu spróbowałam – nawet mi się spodobało – i od kilku lat przez tydzień w roku walczę ze sobą oraz z moim wyjątkowo opornym żaglem.

Chodzę na te zajęcia nie tylko w celach rekreacyjnych. Robię to, by regularnie przypominać sobie, jak trudne jest nauczenie się czegoś, co wymaga regularnego i częstego treningu. Gdy próbuję przełamać strach przed mocnym wiatrem i niepogodą, od razu mam w głowie moich uczniów, dla których tak przerażającą rzeczą jest mówienie w języku obcym. Gdy zniechęcam się do pływania, bo to „jak zwykle mi nie wychodzi” za chwilę karcę się słowami „a jakbyś zareagowała gdybyś usłyszała takie słowa od swojego ucznia? Jak możesz ich motywować, gdy sama chcesz się poddać?”.

Z tej sytuacji można wyciągnąć jeden wniosek (piszę to do wszystkich uczących się): nie jest to tak, że my, lektorzy, jesteśmy ponadprzeciętnymi, językowymi geniuszami. Nie jesteśmy niewyczerpanym zasobem motywacji i energii. Każdy z nas przeszedł ciężką drogę by nauczyć się języka. Nie mamy „szczęścia” – mamy w sobie samozaparcie i chęć poszerzania swoich horyzontów. I co najważniejsze – nie zawsze w siebie wierzymy, ale Wy również pomagacie nam uwierzyć we własne możliwości.

Niesamowicie istotna jest wiara w to, że na pewno któregoś dnia osiągniecie swój cel. Jako lektorka języka angielskiego stwierdzam, że sport i język obcy mają ze sobą wiele wspólnego. Droga do celu jest trudna, żmudna i uciążliwa, na której pojawia się strach i niechęć, ale za to efekty z dnia na dzień są coraz bardziej wymierne, co daje nam radość i satysfakcję. Dlatego chciałabym przekazać Wam jedno – zdajemy sobie sprawę z tego, że przygoda z językiem obcym nie jest łatwa, wiemy ile trzeba z siebie dać, by osiągnąć sukces. A przede wszystkim rozumiemy, jakie męczące, ale też ekscytujące jest przeżycie jednej godziny zajęć, zarówno na angielskim, czy na wodzie.

Na sam koniec – życzę powodzenia wszystkim uczącym się języka, a tym, którzy jeszcze tego nie robią – gorąco polecam aby zaczęli. Po co? Powodów jest wiele, mogę zacząć je wymieniać, ale jestem pewna, że Wam też już jakiś przyszedł do głowy. A to już wystarczy, żeby zacząć mówić po angielsku. ☺

Zuzanna, lektorka z Talkersów

Comments are closed.

Zaufali nam

Napisali o nas

Dane kontaktowe

Odpowiadamy na maile i telefony tak szybko jak to możliwe. Jeśli wolisz porozmawiać na żywo, zapraszamy na kawę do naszego biura w Gdyni: od poniedziałku do czwartku w godzinach 11-19, w piątek w godzinach 10-18.

adres centrali

ul. 10 Lutego 27/1
81-364 Gdynia
(Pozostałe lokalizacje:
Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań)

dziendobry@talkersi.pl

Na wiadomości e-mail odpowiadamy w ciągu 24 godzin, najczęściej tego samego dnia.

609 880 727

Jeśli nie możemy odebrać (co się bardzo rzadko zdarza), to oddzwaniamy najszybciej jak to możliwe.

Talkersi Talkbook
Logo Talkersi Talkbook

Zostaw swojego maila, żeby odebrać zniżkę, gdy wydamy nasz autorski podręcznik.

Close Pop