Czy chcesz się uczyć języka angielskiego do końca swojego życia?

Przeanalizowałem ostatnio statystyki realizowanych przez nas lekcji. Przejrzałem kilka wątków mailowych od klientów, którym ekstremalnie zależy na „elastycznym grafiku zajęć”.

Muszę przyznać, że obraz Polaka chcącego nauczyć się języka obcego, który wyłania się z tej analizy, jest dramatyczny. Nie dziwię się, że 90% rodaków ma pojęcie o języku, ale jak przyjdzie do rozmowy, to następuje paraliż. Powody takiego stanu rzeczy widać jak na dłoni, gdy zagłębimy się co nieco w analizę, której dokonałem dzisiaj rano. Już mówię o co mi chodzi.

Pisze do nas klientka, która chciała wejść we współpracę. Gdy dowiedziała się, że za zajęcia odwoływane na ostatnią chwilę będzie musiała zapłacić stwierdziła, że nie może sobie na to pozwolić. Że szukała elastyczniejszej opcji, bo czasami musi dłużej zostać w pracy, co wiązałoby się z odwoływaniem zajęć (i stratą kasy). I to właśnie jest sedno problemu w kontekście tego jak my, Polacy, mówimy, a raczej nie mówimy po angielsku. Potrafimy czytać, całkiem nieźle słuchać, ale z mówieniem jest dramat – spójrzmy prawdzie w oczy. Co jest nietak z tą sytuacją, która reprezentuje masowy trend wśród społeczeństwa?

Zapytaj pierwszego lepszego trenera na siłowni, jaki jest podstawowy warunek sukcesu w pracy nad swoją sylwetką. O ile mnie pamięć nie myli, to 10/10 odpowie: konsekwentny trening. Nie raz na jakiś czas. Nie raz tak, a raz inaczej. Konsekwentnie, zgodnie z założonym planem treningowym, który wykonany należycie GWARANTUJE sukces. To nie inżynieria rakietowa, nie trzeba tu eksperymentować, ani prowadzić badań, by odkryć szczepionkę. Tak samo, jak wiadomo bardzo dokładnie, co należy zrobić, by zbudować sylwetkę, tak mądrzy ludzie skonstruowali już dawno metody nauki języka pozwalające osiągnąć upragnioną swobodę wypowiedzi w sensownej perspektywie czasowej. Ale jest tu jeden warunek sukcesu, który wspomniane 90% osób samo sabotuje. Chce „elastyczności„, która prowadzi do braku konsekwencji. To z kolei prowadzi do braku postępu w nauce, a to z prędkością światła przeistacza się w zniechęcenie do nauki i rezygnację ze swojego marzenia. Przynajmniej do przyszłego roku, gdy znowu na ekrany wszystkich szkół językowych w kraju wróci film „Sezon na zapisy, część 19029324, czas start”. Przepraszam za szczerość, ale w przeciwieństwie do branży farmaceutycznej, która istnieje nie po to, by wyleczyć, ale po to, by leczyć, my jesteśmy w branży nauczenia Cię, a nie uczenia w nieskończoność. Wyczuwasz subtelną, aczkolwiek potężną, różnicę?

Dobra, teraz wracając na ziemię do realiów życia codziennego – nie urodziłem się wczoraj i całkowicie rozumiem, że Twój czas pracy może być nienormowany. Albo, że późno kończysz i nigdy nie wiesz, o której to nastąpi. Ale to są wymówki, które sprawiają, że zwracasz się o pomoc do osób, które nie szanują swojego (i w konsekwencji Twojego czasu i pieniędzy) czasu i będą Ci pozwalały na przekładanie, które kończy się wiecznym przekładaniem. Jeśli faktycznie masz solidny, naprawdę nienaruszalny powód, dla którego Twój grafik jest chaotyczny, to i tak da się znaleźć rozwiązanie. Lekcje przez Skype. Termin w weekend. Albo wieczorne godziny, w których możesz być pewny, że nic nie stanie na przeszkodzie Twojej nauce. Zarezerwuj czas w kalendarzu i nazwij ten blok czasowy „Nauka angielskiego, nie przeszkadzać”. Niech to stanie się tak ważne, jak to zlecenie od klienta. Dlaczego miałbyś tak postępować? Bo to jest jeszcze ważniejsze niż zlecenie od klienta czy polecenie od szefa – inwestując ten czas w swoje umiejętności (a angielski to już taki standard, by poruszać się po rynku, że nie umiejąc tego stawiasz się blisko osób, które nie potrafią odpisać sensownie na maila) budujesz coś, co zostanie z Tobą do końca życia. Ten klient prędzej czy później zakończy współpracę, nawet jeśli wszystko będzie w porządku – tak to jest, że zaspokojeni klienci idą dalej w świat ? Ten szef być może nie będzie Twoim szefem za 3 miesiące. A angielski zawsze będzie z Tobą.

Więc całe to gadanie o tym, że nie masz czasu; nie masz talentu; potrzebujesz jakiejś specjalnej metody, nauczyciela, podejścia itp. – to wszystko wymówki. Doskonale o tym wiesz, nawet bez czytania mojego tekstu. Ale z jakiegoś powodu zakopałeś gdzieś głęboko w sobie tę determinację do spełniania swoich celów, którą miałeś w dzieciństwie. Przypomnij sobie, jak to było. Wtedy jak coś sobie wymarzyłeś, to choćby się waliło i paliło, to i tak miałeś w sobie to zacięcie. I tego Ci życzę. By to wróciło i byś powrócił Ty z najlepszych swoich czasów. Bo takie „głodne kawałki”, że „nie mam czasu” to mogą opowiadać ofermy, które patrzą zbyt krótkowzrocznie, by poświęcić kilka minut na ogarnięcie swojego kalendarza. A oboje dobrze wiemy, że taki nie jesteś, skoro czytasz ten tekst. Inaczej w ogóle by Cię tu nie było.

To jak, zarezerwowałeś czas w kalendarzu na angielski czy chcesz się go uczyć już do końca życia i wydać na to fortunę?

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że wciąż mnie lubisz po tym szczerym do bólu tekście ?

Wiktor Jodłowski

Twórca metody Talkersów

[email protected]

Comments are closed.

Zaufali nam

Napisali o nas

Dane kontaktowe

Odpowiadamy na maile i telefony tak szybko jak to możliwe. Jeśli wolisz porozmawiać na żywo, zapraszamy na kawę do naszego biura w Gdyni: od poniedziałku do czwartku w godzinach 12-20, w piątek w godzinach 10-18.

adres centrali

ul. 10 Lutego 27/3
81-364 Gdynia
(Pozostałe lokalizacje:
Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań)

[email protected]

Na wiadomości e-mail odpowiadamy w ciągu 24 godzin, najczęściej tego samego dnia.

609 880 727

Jeśli nie ma nas w biurze, zawsze oddzwaniamy następnego dnia.

Talkersi Talkbook
Logo Talkersi Talkbook

Zostaw swojego maila, żeby odebrać zniżkę, gdy wydamy nasz autorski podręcznik.

FreshMail.pl
Close Pop